zakladka
zakladka
Luton
 
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton
 
 
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton
luton polacy w luton
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton
 
SMARTPRINT
sarka
 
Ada
expresbus

wyszukiwanie ogłoszeń

inti-calivita

Google Ads

   
A jeśli wszyscy wyjedziemy? Drukuj E-mail

A jeśli wszyscy wyjedziemy? 

 Co czeka Wielką Brytanię po wyjeździe imigrantów? Na to pytanie postanowił odpowiedzieć dziennikarz BBC. 

W środę wieczorem angielska telewizja publiczna pokazała szeroko zapowiadany dokument „The Day the Immigrants Left” (Dzień, w którym imigranci wyjechali). Tym razem reporterzy stacji spróbowali zweryfikować popularne od kilku lat twierdzenie, jakoby imigranci zabierali pracę miejscowym. Tego argumentu, szczególnie przed zbliżającymi się wyborami do parlamentu, używa wielu polityków partii populistycznych (np. BNP czy UKIP), a w ślad za nimi powtarzają go bezrobotni Anglicy. Tymczasem sytuacja wygląda zgoła inaczej.  

Eksperyment w Wisbech

Evan Davis, dziennikarz BBC (również ekonomista i prezenter), wpadł na prosty, bardzo dobry pomysł. Założenie było takie: skoro Anglicy twierdzą, że imigranci zabierają im pracę, to zabierzmy ją na chwilę przyjezdnym i zaoferujmy miejscowym. Eksperyment przeprowadzono w niewielkim Wisbech, położonym na północ od Peterborough.

Region ten jest jednym z najpopularniejszych miejsc wybieranych przez emigrantów z Polski, Litwy, Bułgarii i pozostałych państw, które dołączyły do Unii przed kilkoma laty. Głównie dlatego, że to właśnie tu działa najwięcej farm i zakładów produkujących i przetwarzających żywność.  Samo Wisbech przeżywało okres świetności w 50. i 60. latach zeszłego stulecia, ale teraz nęka je bardzo duży poziom bezrobocia, które wynosi 40 proc. więcej od średniej krajowej. Co ciekawe, zarejestrowanych bezrobotnych jest tu ok. 3 tysięcy, czyli dokładnie tyle samo, ilu zatrudnionych imigrantów.  

12 funtów dniówki

Na potrzeby eksperymentu reporter BBC znalazł cztery firmy, które zgodziły się wziąć w nim udział. To sortownia ziemniaków, farma szparagów, indyjska restauracja oraz firma remontowa. Właściciele tych firm od początku nastawieni byli dość sceptycznie, ale zdecydowali się na udział w eksperymencie. Równocześnie Davis rozwiesił w mieście dziesiątki ulotek zachęcających mieszkańców do wysłania CV i wzięcia udziału w projekcie. Spośród tych, którzy zdecydowali się spróbować, wybrano osoby najlepiej pasujące do danego miejsca pracy.  Do pracy w sortowni ziemniaków zgłosiło się trzech Anglików.

Wszyscy narzekali na swój los bezrobotnych, zapewniali, że nie mogą znaleźć zatrudnienia i deklarowali wielką chęć do pracy. Umówionego dnia na miejscu pojawiło się jednak dwóch, obaj z 40-minutowym spóźnieniem. Trzeci wysłał poprzedniego wieczora wiadomość do menadżerki sortowni, tłumacząc, że właśnie wrócił do domu i prawdopodobnie będzie się rano kiepsko czuł.  Problemy pojawiły się już na samym początku, kiedy jeden z Anglików nie mógł zrozumieć, co mówi do niego supervisor z Portugalii. Następnie zamiast zapakować po dwanaście worków z ziemniakami do skrzynek, włożyli do nich po dziesięć, więc sto skrzynek trzeba było sprawdzić.

Drugiego dnia poszło im lepiej, choć nadal nie mogli zrozumieć, w jaki sposób pracownicy z innych krajów potrafią pracować w takim tempie.  Gorzej było w indyjskiej restauracji. Spośród czwórki Anglików, którzy poprzedniego dnia przeszli szkolenie, na miejscu pojawił się tylko jeden, ale za to punktualnie. Pozostali wytłumaczyli się zatruciem pokarmowym. Anglik miał pracować jako kelner, ale wytrzymał całe trzy godziny, które okazały się być zresztą na tyle stresujące, że musiał kilka razy wyjść na papierosa.  Na farmę szparagów trafiło troje miejscowych, ale po dwóch dniach nadal nie za bardzo wychodziło im ścinanie dojrzałych warzyw. Płacone mieli od zebranego kilograma (38 pensów) i pod koniec dnia okazało się, że zarobili grubo poniżej minimalnej stawki krajowej.

Szczególnie wykazał się młody Anglik, który w ciągu całego dnia zarobił aż 12 funtów. Właściciel farmy tłumaczył dziennikarzowi, że zwykle potrzeba trzech godzin, by osoba nigdy nie pracująca na farmie nadążała za pracownikami z dłuższym stażem.  Przykład, że da się szybko pracować, dawał pewien Polak, który w ciągu dnia zebrał aż pół tony szparagów. Niestety, nikt z miejscowych nie zostałby zatrudniony w tej firmie – właściciel musiał dopłacić do ich wynagrodzenia z własnej kieszeni, by zgodnie z prawem otrzymali najniższą możliwą stawkę.  Z kolei stolarzowi, który zdecydował się na pracę u boku Litwina zatrudnionego w firmie remontowej przeszkadzało, że ktoś zwraca mu uwagę. W końcu jednak wytrzymał komentarze i dokończył pracę w rozsądnym tempie. Szef zaproponował mu dokończenie zlecenia.  

Bez imigrantów się nie da

Wszyscy pracodawcy mówią w zaprezentowanym przez BBC dokumencie, że mieliby wielki problem, gdyby nie pracownicy z innych krajów. Sortownia ziemniaków musiałaby zostać niemal całkowicie zautomatyzowana, ceny remontów poszłyby w górę, a indyjskiego jedzenia i szparagów nie byłoby wcale.  

Evan Davis pod koniec dokumentu stwierdza, że nie Wielka Brytania po prostu nie poradziłaby sobie bez pracowników zza granicy. Miejscowym potrzebne jest lepsze wykształcenie i motywacja do pracy, a tą skutecznie zabijają zasiłki pozwalające na wygodną wegetację. Davis zwraca też uwagę, że imigrantów nie wolno obarczać odpowiedzialnością za bezrobocie w kraju, bo jak powiedział właściciel sortowni ziemniaków, Anglicy nie garneli się do tej pracy nawet przed rozszerzeniem Unii Europejskiej.  

Wyuczona bezradność

Zapytaliśmy o zdanie osoby, które oglądały dokument wyemitowany przez BBC. Co powtarza się w różnych opiniach, to zdziwienie, że Anglicy nie postarali się nawet pod okiem kamer swojej publicznej telewizji.  „Właściwie tylko jeden bohater dokumentu powtarzał, że zależy mu na udowodnieniu, że Anglicy mogą wykonywać te same prace tak samo dobrze, jak przyjezdni.

Pozostali odpuścili sobie już na samym starcie i to w brzydkim stylu wysyłając wiadomości, że są 'chorzy'” - komentuje Andrzej, londyński taksówkarz.  „Bezrobotni Anglicy mają wystarczająco pieniędzy od państwa, żeby przestało im na czymkolwiek zależeć. To taka wyuczona bezradność” - dodaje Agnieszka, recepcjonistka.  „Nie zależy im, by mieć pracę. Jeśli ktoś nie umie rano wstać wystarczająco wcześnie, by poszukać zatrudnienia, jeśli nie jest w stanie porządnie pracować, tylko ciągle myśli, by mieć 'tea break', to coś takiego nigdy nie będzie brytyjskim pracodawcom odpowiadało” - mówi Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego.  

Dokument „The Day the Immigrants Left” można obejrzeć  na stronie BBC.

Komentarze
Szukaj
kasia070283   |213.107.78.xxx |2010-03-11 08:23:43
a jak to wplywa na nasza sytuacje?niewielu Anglików cokolwiek zrozumie po
obejrzeniu tego dokumentu,a wielu znienawidzi nas jeszcze bardziej....ale my nie
jestesmy lepsi.wystarczy uswiadomic sobie jak w Polsce traktuje sie ludzi z
Ukrainy,czy Azji.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
   

Logowanie






Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta? Załóż sobie
Pracaflash
INTI wspolpraca

Galeria zdjęć . ZAPRASZAMY !

 
horoskop

Najnowsze ogloszenia na portalu

biala-gizycka
Kursy NBP z 10-09-2010
walutaskupsprz. 
1 USD3.05683.1186st
1 EUR3.89593.9747st
1 GBP4.72324.8186st
Mario Bros

Ostatnie komentarze

Sonda

Jaki nowy dział powinien powstać na portalu?
 

Licznik odwiedzin - od 5/09/2010

mod_vvisit_counterDzisiaj242
mod_vvisit_counterWczoraj331
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1692
mod_vvisit_counterW tym miesiacu1921
 
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton
   
luton polacy w luton luton polacy w luton luton polacy w luton