|
Wracający emigranci; wszyscy o nich mówią, nikt ich nie widział Tak przynajmniej uważa profesor Krystyna Iglicka oraz dziennikarze radia BBC, którzy w poszukiwaniu powracających Polaków dotarli aż do Warszawy. Zupełnie innego zdania jest brytyjski minister do spraw migracji Phill Woolas - napisał goniec.com. O masowych powrotach polskich emigrantów media trąbią już od dawna. Niedawno dwie pozarządowe organizacje – Equalities and Human Rights Commission i Public Policy Research – przeprowadziły nawet badania, z których wynika, że w roku 2008 do domów wróciła połowa spośród 1,5 miliona migrantów, którzy na Wyspy przybyli po roku 2004.
Na pomysł sprawdzenia sytuacji u samych źródeł wpadli dziennikarze radia BBC. Radiowcy osobiście udali się do Warszawy, gdzie spotkali się z osobami, które po kilku latach pracy w UK, podjęły decyzję o powrocie do kraju rodzinnego. Jeden z ich rozmówców powiedział, że poważnie zastanawia się nad ponownym wyjazdem na Wyspy. 28-letni Przemysław Szkarnulis przez siedem lat pracował w Londynie jako budowlaniec. Po powrocie do Polski przez pół roku nie był w stanie znaleźć żadnej pracy. – W Londynie, jeśli stracisz pracę, czekasz dwa trzy tygodnie i masz następne zajęcie – tłumaczył młody Polak. Dodatkowo, jak sam przyznaje, podczas wyjazdu, przywykł do łatwiejszego i bardziej "normalnego" życia w Wielkiej Brytanii. Dziennikarze spotkali się również z prof. Krystyną Iglicką z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie (CSM). Polska badaczka przedstawiła im zupełnie inne dane na temat powracających emigrantów. – My ich tutaj nie widzimy – powiedziała profesor. Jej zdaniem z danych, którymi dysponuje CSM wynika, że liczba Polaków pracujących za granicą rosła konsekwentnie do roku 2008. Po tym czasie zaczęła spadać, jednak w nieznaczny sposób. Z własnych ocen Iglickiej wynika, że w Wielkiej Brytanii nadal przebywa przynajmniej milion Polaków. Polka zwróciła również uwagę na fakt, że w ostatnim roku jedynie 22 tys. osób zarejestrowało się w polskich urzędach po to, żeby przetransferować świadczenia, do których praw nabrali pracując za granicą. Po tym jak w piątek rano reportaż o powrotach Polaków został nadany na antenie 4 programu radia BBC, o komentarz w tej sprawie poproszony został minister do spraw imigracji Phill Woolas. Jak można się było spodziewać, członek gabinetu Gordona Browna stwierdził, że jego zdaniem prawda leży po środku i Wyspy opuszcza więcej Polaków, niż to wynika z polskiego raportu. Do domów miało już wrócić około pół miliona osób, a w UK nadal pozostaje ok. 700 tys. – Wiemy, że migracja netto w latach 2007-2008 spadła o 70 tysięcy. Co ważniejsze, wiemy, że liczba obywateli EEA, czyli nowych państw członkowskich Unii, rejestrujących się w pracy w UK spadała w ostatnim roku o około 30 tys. na kwartał – mówił minister. Laburzystowski polityk stwierdził również, że w tematyce migracji panuje wiele mitów. Jego zdaniem nie można mówić o ruchu w jedną stronę, lecz raczej o ciągłej cyrkulacji pomiędzy dwoma krajami. Przypomniał również, że polska gospodarka czerpie obecnie spore korzyści z ogromnych inwestycji, które Unia pompuje w naszą infrastrukturę. Poza tym słaby kurs funta sprawia, że praca w Polsce stała się obecnie o wiele bardziej opłacalna. W swoich wywodach Woolas przez cały czas powoływał się głównie na dane pochodzące z WRS, czyli dotyczące jedynie ludzi, którzy zarejestrowali swój pobyt w Wielkiej Brytanii - czytamy w "Gońcu".
|
Sama z przyjemnoscia podala bym sie t...
zależy gdzie miał ten płyn..jeśli mia...
nawet za 5 funtów nie chciałabym stać...
Również uczęszczam na te zajęcia.Są p...
Byłam na tych zajęciach i powiem wszy...